|
|
piątek, 22 października 2010
Dawno temu...
Bardzo dawno, w innym świecie, w innym życiu....

 




środa, 22 września 2010
Kiedy człowieka ponosi fantazja - czyli jak powstawał skalniak numer 2 z przyległościami
Miejsce na którym powstał skalniak numer 2 i jego sąsiedztwo - długo pozostawało niezagospodarowane. Potem każda próba zagospodarowania okazywała się niesatysfakcjonująca. Dodatkowym kłopotem wydawałoby się nie do przeskoczenia były betonowe pokrywy od dwóch studzieniek kanalizacyjnych, zwanych mało poetycznie szambem. Koniec końców sklaniak, który sprawdza się w każdej sytuacji, sprawdził się i tu.
Tak powstawał skalniak numer 2:



Jak widać pęknięta na pół kamionkowa misa przydała się całkiem fajnie. A tak wygladał początkowy etap maskowania betonowych pokryw od studzienek:

Czegoś jednak brakowało, więc powstał zasadniczy element tego fragmentu ogródkowego krajobrazu, czyli mosteczek - nie zielony i nie uginał się :) - został zbudowany z brzozy, która pasowała do pozostałych drewnianych elementów tego zakątka (kupionych jako gotowe):

Z rozpędu i przy okazji zbudowana została też ławeczka na doniczki:

A to już efekt końcowy, wieczorową porą i w pełnym słońcu:


piątek, 20 sierpnia 2010
Żyjątka
Kilka zdjęć różnych tzw. "żyjatek", wszystkie obywatelstwa angielskiego, w większości z parku Bantock, ale także z podwórka obok domu. Wszystkie fruwające.








środa, 21 lipca 2010
"Wiszące ogrody", czyli co można sobie stworzyć na dachu
W zeszłym roku kupiłam sobie wrzosa, którego trzymałam na parapecie, ale kiedy zaczął się rozrastać, postanowiłam że muszę go gdzieś "przeprowadzić". I zorganizowałam taką przeprowadzkę, przy okazji postanowiłam, że zorganizuję też wrzosowi jakieś sensowne towarzystwo. W tym celu: zakupiłam paczkę ziemi ogrodowej i nasion (pięć gatunków: nasturcja, groszek, aksamitka, petunia i bratki), przywłaszczyłam od właścicieli domu dwie misy-doniczki, nabyłam drogą kradzieży kilka zaszczepek. To wszystko postanowiłam zainstalować na daszku przed moim oknem.
Nasionka kiełkowały tak:


Z tymczasowej "kiełkowalni" sadzonki zostały przeniesione na stałe miejsce, czyli tu:



A tak wyglądała druga misa w poszczególnych fazach wzrostu:


Wszystko razem wygląda teraz tak:


A to poszczególne egzemplarze w zbliżeniu:





A przy okazji tej roślinki - pytanie do fachowców - kim toto jest?:
wtorek, 20 lipca 2010
Park Bantock cz.IV - w zieleniach
Poza wszystkimi innymi kolorami - w parku oczywiście najwięcej jest zieleni. Tu kilka zdjęć tejże - z bliska i z dystansu. Jako pierwszy - pospolity dość gatunek - wilczomlecz, który w Bantocku jest słusznych rozmiarów krzakiem o średnicy mniej więcej metra i podobnej wysokości - tutaj w zbliżeniu:

Najzwyklejsza w świecie trawa:

Malowniczo porośnięty zimozielonym pnączem stary parkowy mur:

Widok na niewielki stawek:


Widok na duży skalniak:

niedziela, 18 lipca 2010
Park Bantock cz.III - w bielach i różowościach
Trzecia część "kolorowej" bantockowej serii - do oglądania:










Park Bantock cz.II - w żółtościach
Dziś na żółto. Ponieważ większości tych roślin nie znam, chętnie od jakiegoś eksperta dowiem się kim są.










piątek, 16 lipca 2010
Park Bantock cz. I - w błękitach
Tylko zdjęcia - do pooglądania kwiatów z "różanego" parku Bantock, który jak widać nie tylko jest "różany". Dziś pierwsza część z "kolorowej" serii. Niebieskości parku Bantock - z dystansu i w zbliżeniu:








czwartek, 15 lipca 2010
Moje prywatne wrzosowisko
Wrzosy są jednymi z moich ukochanych roślinek i dlatego zawsze były w ogródku, a czasami i na balkonie. Rosły w różnych częściach ogródka, ale na jednej z rabatek miały swoje miejsce, gdzie przy okazji zrobiłam eksperyment z kolorową korą, ale nie był to chyba najlepszy pomysł. Wrzosy strzygłam każdej wiosny pozbawiając ich starych kwiatostanów, co najwyraźniej dobrze im robiło, bo wypuszczały ładne nowe pędy. Był tez jeden wrzos "dziki", leśny, który rósł całkiem dobrze w cieniu pod iglakami.
A tak wyglądała rabatka z wrzosami:


środa, 14 lipca 2010
Ważki - małe helikopterki - na specjalne życznie :)
Dziś szybki wpis - a właściwie zdjęcia. Po obejrzeniu cudnej ważki na zaprzyjaźnionym blogu "zawsze_kolorowo" pochwaliłam się, że też mam jakieś zdjęcia w tej tematyce i że je wkleję. A zatem - słowo sie rzekło. Ważki, które sfotografowałam jakieś trzy lata temu nad niewielkim jeziorkiem.


I jeszcze takie - to już inny gatunek jak myślę:

|